Większość porad o planowaniu posiłków należy do jednego z dwóch obozów. Albo w niedzielę robisz arkusz z siedmioma przepisami, dwudziestoma składnikami i wyprawą do sklepu, którą porzucisz w środę — albo improwizujesz i cztery wieczory z siedmiu zamawiasz dostawę.
Jest droga środkowa. Zajmuje około 15 minut tygodniowo, działa na tym, co już masz, i dostosowuje się do tego, co pojawi się na targu lub w przecenie.

Rytm
Niedziela: Audyt. Otwórz lodówkę, zobacz co tam. (Albo otwórz Fridgea — pokaże ci z kolorowym kodowaniem wg dni do przeterminowania.) Zaznacz to, co trzeba ugotować w 3 dni.

Niedziela: Naszkicuj. Wybierz cztery „kotwiczne kolacje" na tydzień. Kotwica = posiłek zbudowany wokół tego, co psuje się najszybciej. Pozostałe trzy kolacje to resztki, jajka albo makaron. Planujesz mniej niż myślisz.
Poniedziałek–piątek: Gotuj kotwice. Każda kotwica zużywa to, co zaraz wygaśnie. Pierś kurczaka we wtorek staje się obiadem w środę. Worek szpinaku, o którym zapomniałeś? Wciśnięty w makaron w czwartek.
Sobota: Wieczór pustej lodówki. Cokolwiek zostało — jeden chaotyczny posiłek. Stir-fry, frittata, zupa, miska zbóż. Cel to nie elegancja — to nie wyrzucać.
Czemu to działa
Klasyczne planowanie zaczyna od menu i idzie do składników. Zakłada idealnie zaopatrzony sklep, nieskończoną zamrażarkę i niezmienną energię w dni powszednie. Żadne z tego nie jest prawdą.
Co ludzie naprawdę mają: istniejącą lodówkę, trzy-cztery składniki na granicy, mgliste poczucie na co masz ochotę, i 25 minut po pracy na gotowanie.
7-dniowy system odwraca kolejność. Zaczynasz od tego co masz. Pytasz: co najbardziej grozi wyrzuceniem w tym tygodniu? To kręgosłup menu. Reszta to wypełnienie — jajka, fasola, makaron, ryż, cokolwiek z szafki.
Kotwice wg kategorii
Kilka praktycznych kotwic dla tego co najczęściej idzie do kosza:

- Kurczak na granicy — upiecz w całości pierwszego dnia, zjedz jako bazę dzień 1, kanapka dzień 2, baza zupy dzień 3.
- Więdnące liście — nigdy nie wyrzucaj zieleniny. Wciśnij ją w cokolwiek: jajka, makaron, ryż, soczewica. Kurczy się do łyżki i znika.
- Zapomniane warzywa korzeniowe — blacha z oliwą i solą. Jedz obok wszystkiego. Resztki do miski zbóż.
- Pół opakowania jogurtu — wpiecz w ciasto (wyszukaj „jogurt cake" — tysiąc przepisów, wszystkie działają). Albo z miodem i nasionami.
- Jajka pod koniec tygodnia — frittata. Co w lodówce — do niej. Gotuje się w 15 minut, karmi cały stół.
Druga połowa — zakupy
Kiedy menu jest gotowe, lista zakupów jest krótka: brakujące składniki do kotwic plus tygodniowe stałe (jajka, mleko, chleb, owoce). Większość tygodni to 6–10 pozycji, nie 40.
Połowę brakujących składników można zastąpić tym co już masz. Nie potrzebujesz dokładnych składników z przepisu. Przepis to sugestia.
Ile to trwa zanim stanie się naturalne
Około trzech tygodni. Pierwszy będziesz przeplanowywać i przekupować. Drugi nie doplanujesz i poczujesz się zagubiony. Trzeci wpadnie w rytm.
Zwracaj uwagę co zostaje nietknięte — to nawyk, nie potrzeba. Co znika natychmiast — to podstawa. Dostosuj zakupy.
Do drugiego miesiąca pytanie „co na kolację?" przestaje istnieć.